MATERIAŁY KARMAZYNOWEGO KRĘGU

Seria Odkryć

SHOUD 9 – “Odkrycie 9” - prezentowany przez ADAMUSA za pośrednictwem Geoffreya Hoppe

3 maja 2014 r. 

Plik oryginału oraz video znajdziesz na www.crimsoncircle.com w sekcji Library



Jestem Kim Jestem, Adamus suwerenny i wolny.

Witam w energiach tego Shoudu. Piękna energia jest w tej sali. Hm. Słodka muzyka dzisiaj.[1] Mamy coś w rodzaju świętowania, świętowania końca ery. Pora ruszyć naprzód. Jak było w piosence, czas powędrować dalej. [2] Pewnie nigdy wcześniej tej piosenki nie słyszeliście. (Adamus chichocze)

Mamy tu do czynienia z pewnego rodzaju metaforą, która odnosi się do waszego wędrowania poprzez wcielenia. Aach… pracujecie nad czymś, doświadczacie czegoś, spędzacie lata, całe wcielenia na wykonywaniu różnych rzeczy, aż przychodzi czas, żeby odejść, czas wejścia na następny poziom. 

Wiecie, że wejście na ten następny poziom jest rzeczą właściwą. Wiecie, że nadeszła pora. Prawdę powiedziawszy, znudził was już sposób, w jaki toczyć się zaczęły sprawy. Dlatego też stworzyliście nowe doświadczenie i nową możliwość. 

A wówczas, kiedy stara era dobiegnie końca, poświęcicie kilka chwil na wspomnienia, jak to zrobiliście dzisiaj. Słodkie, słodkie wspomnienia. Ach, jakże byście chcieli doświadczyć tego wszystkiego w sposób równie piękny, jak zachowujecie to we wspomnieniu! (śmiech) 

Zabawne w odniesieniu do wspomnień jest to, że one są rzeczywiste. Nie modelujecie ich ani nie manipulujecie nimi. Te uczucia były obecne nawet wówczas w przeszłości, te uczucia piękna i ciepła. I tutaj, wraz z waszymi spotkaniami i zgromadzeniami, w poczuciu koleżeństwa, błogosławione obecnością Tobiasza właśnie tutaj się zaczęły. Takie słodkie wspomnienia. 

A są to dokładnie te wspomnienia, moi drodzy, te słodkie, piękne, wzruszające wspomnienia, które sprowadzają was z powrotem w kolejne wcielenie. (Adamus chichocze) „Ooch! To było takie słodkie! Ooooch! Ooch! Tak bardzo to kochałem, że muszę wrócić po kolejne wspomnienia!” (publiczność woła: „Nieeee!”, Adamus chichocze)


Wdychanie energii

Tak więc, moi drodzy przyjaciele, energia tutaj jest piękna. Ale coś mnie zaintrygowało, kiedy Andra (Norma Delaney) robiła z wami oddychanie. Czyżbyście od naszej ostatniej sesji zapomnieli, jak oddychać? Bo było o wiele więcej myślenia niż oddychania. Wy to wiecie i ja to wiem. Niezbyt dużo oddychania. 

Oddychanie - nie dajcie jej (Lindzie) dzisiaj żadnej wody - oddychanie nie powinno być takie. (Adamus robi krótkie, płytkie oddechy) Oddychanie (Adamus bierze bardzo głęboki wdech) powinno być takie. Zróbmy to razem. Niech Andra będzie z was dumna, gdy oddychać będziecie jak Mistrz. (Adamus robi kolejny głęboki wdech, a następnie robi głośny wydech, publiczność nie za bardzo go naśladuje) Macie lekkie zaparcie. (kilka chichotów) Spróbujmy jeszcze raz. Jeśli naprawdę zamierzacie wdychać w siebie życie i energię, to powinno być tak, jakbyście nie mogli usiedzieć na miejscu. Spróbujmy jeszcze raz… (Adamus robi kolejny głęboki wdech, publiczność znowu nie za bardzo, Adamus wzdycha) 

Andra, chodź tutaj. Musimy wykonać pewną robotę. (kilka chichotów) Wygląda na to, że musieli mieć najwyraźniej ciężki miesiąc (śmiech) i nie oddychają jak trzeba. Myślą o oddychaniu i mają nadzieję, że później będą mieć jakieś wspomnienie o tym, że oddychali. (śmiech) Ale oni nie oddychają prawdziwie. Więc daj im do wiwatu przez chwilę. Daj im tutaj pokaz Szkoły Oddychania Ohamah. 

ANDRA: Łał! Ach!

ADAMUS: Aach!

ANDRA: Czy jesteście na to gotowi? 

ADAMUS: Będzie potrzebny mikrofonu. Tak naprawdę to go nie potrzebujemy, ale…

ANDRA: No to do roboty. Uważajcie. To zabawne, bo otwieramy tę szkołę w poniedziałek. Skupcie się. 

Czy jesteście gotowi przyjąć tyle miłości? Ona wchodzi wraz z oddechem. Poczujcie to! Czy jesteście gotowi ją przyjąć? Czy chcecie pozwolić, żeby wam się przydarzyło to? (wskazuje na Adamusa, wiele śmiechu)

ADAMUS: Prawdopodobnie tutaj powinniśmy się zatrzymać. (więcej śmiechu) Oddychanie jest bardzo osobistym doświadczeniem! (więcej śmiechu)

ANDRA: Słusznie.

ADAMUS: Stanę tam. (kilka dalszych chichotów, gdy Adamus odsuwa się na bok)

ANDRA: Ta sala wypełniona jest nieprawdopodobną miłością. Czy chcecie ją wdychać w siebie? Wdychać przez nos kierując ją w dół ciała. Poczujcie jak wypełnia wasze wnętrze, waszą wewnętrzną istotę. Czy chcecie żyć tak, jakby wasza wewnętrzna istota była wspaniałą rzeką miłości? Wdychajcie ją w siebie, prowadząc w dół. Prowadząc ją w dół. 

Poczujcie, jak was wypełnia, a następnie przez tę miłosną przygodę, uwalniajcie. Uwalniajcie wszystko, co było. Gotowi przyjąć następny oddech wielkiej miłości. 

A więc wdech, wydech… głębiej i głębiej aż do samego rdzenia.

Przyjmujcie. Przyjmujcie.

Poczujcie siebie wnikających coraz głębiej w wasze ciało. Kochane, kochane ciało stworzone na dom dla duszy, dla cudu, jakim jesteście, dla tej miłosnej przygody. 

Wdech, wydech. Wdech, wydech. Głębiej i głębiej. Tak.

Taka wspaniała przygoda miłosna. Dusza i człowiek. Dusza i człowiek. Prawdziwy cud waszego świetlistego ciała. Wszystko, co musicie zrobić to oddychać. Oddychać. 

Oddychajcie i przyjmujcie tę miłość, tę radość. Wdech, wydech. Wdech, wydech. Tak. 

ADAMUS: Dziękuję ci. A teraz oddech naprawdę porządny, ekstremalny. Ekstremalny. Oczy otwarte, pełna obecność i samoświadomość. Ekstremalny oddech, który przyciąga energię. Tutaj nastąpił mały spadek energii, za chwilę o tym porozmawiamy, ale teraz wykonujemy oddech ekstremalny. (Adamus robi głęboki wdech i robi zabawną minę) Taak… wasze oczy powinny wyjść z orbit! (kilka chichotów) Ramiona szeroko rozpostarte. Ekstremalny oddech, drodzy przyjaciele. Głęboki. Wprowadźcie do wnętrza tę energię. Ostatnio się zastanawialiście: “Gdzież jest ta energia? Gdzież jest ta energia?” No więc wdychajcie ją teraz. 

To jest akt dosłownego akceptowania energii w waszym ciele. To jest akt wniesienia energii tej siły życiowej w wasze fizyczne istnienie. To jest akt wyjścia z umysłu na małą chwilę. (Adamus robi kolejny głęboki wdech) Tak. Pięknie. 

Oto czego dokonuje oddychanie. Oto czym oddychanie jest. 

Tak więc, kiedy przyszliście tu dzisiaj, usiedliśmy i zrobiliśmy nieco płytkiego oddychania. Wciąż przy tym było dużo myślenia, ale nic dziwnego. Nic dziwnego, skoro tyle się teraz dzieje w świecie. 

Ostatnio miał miejsce Wielki Kardynalny Krzyż (23-24 kwietnia - przyp. tłum.), wydarzenie astrologiczne. Nie żeby astrologia kontrolowała wasze życie, ale z pewnością ma na nie wpływ, zwłaszcza w czasie takim, jak obecny. Energie między 22. kwietnia a, powiedzmy, 10. maja są druzgocące, jeśli jeszcze tego nie poczuliście. Jeśli nie poczuliście, prawdopodobnie nie jesteście żywi. (kilka chichotów) Są druzgocące, rozdzierające, bolesne – bolesne dla ciała, bolesne dla umysłu. To jak moździerz z tłuczkiem, po prostu kruszące na miazgę wszystko, aż stwierdzacie, że nie jesteście w stanie dłużej tego znosić. Ale w jakiś sposób znosicie. Jakoś dajecie radę. Jakoś wam płynie dzień za dniem. 

Kiedy powiedziałem, żebyście te energie wdychali, wprowadzali je do wewnątrz, pojawił się naturalny opór przed zrobieniem tego. No bo niby po co? Żeby wdychać więcej tej druzgocącej energii? (kilka chichotów) No nie, absolutnie nie. A więc tym, co robicie, sposobem w jaki z nią postępujecie, jest zaprzestanie oddychania. Wprowadzacie w siebie mniej energii. Jakbyście się zamykali, ponieważ tak potężny, niesamowity napór daje się odczuć wszędzie. 

Nie chodzi tylko o was. Nie tylko o was. To się dzieje wszędzie teraz na tej planecie. W każdym drzewie, w każdym źdźble trawy, w każdym komarze. Można powiedzieć, że to się dzieje we wnętrznościach Gai. Ma miejsce wszędzie, a wy to czujecie. Tak więc naturalną reakcją jest zamknięcie się, przeczekiwanie aż to wszystko minie. 

Na pewnym intuicyjnym poziomie możecie poczuć, że to minie. Musi minąć. Coś musi się stać. Niektórzy z was, co jest niesamowite, każdego dnia szukają wiadomości w mediach, oczekując jakiegoś dramatu, jakiegoś wielkiego kataklizmu. To się wydarzy, ale na razie trwa faza naporu. To napieranie. Przygotuje wszystko na to zdarzenie. 

A więc co robicie? Zamykacie się. Przestajecie oddychać. Przestajecie zapraszać większą ilość energii, bo to boli. Jest trudne. 

Nawet my odczuwamy to po drugiej stronie. Taak… Odczuwamy energie wydarzeń na Ziemi, a jest to nieustanny napór w tej chwili. To niesamowite. 

Tak więc spróbujmy tego znowu. Weźcie głęboki oddech, ponieważ coś w was mówi: „Gdzie jest energia? Dlaczego moje ciało jest tak zmęczone? Co się dzieje w moim mózgu? Po prostu nie ma we mnie siły życiowej. Myślałem, że jestem Mistrzem, gdzież jest witalność?” Tak? Ona jest w was. Ona jest w was, jednakże równocześnie odczuwać będziecie tę potężną, druzgocącą presję. Będziecie ją odczuwać w ciele, będziecie odczuwać ją w swoich emocjach. Ona tam jest. 

A zatem naprawdę macie interesujący wybór. Dziękuję za kawę. (do Lindy) Macie interesujący wybór: zamknąć się, przeczekać burzę, wciąż jednakże odczuwając dziejące się sprawy i wciąż pozostając w zamknięciu, albo – ach! – wchłaniać to w siebie. (Adamus pije łyk kawy)

Weźcie porządny, głęboki oddech. Czy zaprawiłaś czymś moją kawę? (kilka chichotów) Weźcie teraz porządny, głęboki oddech. Zanurzcie się w tych energiach. Poczujcie je i pamiętajcie, że ta energia jest tutaj po to, by wam służyć. 

Mamy do czynienia obecnie z potężną energią. Część z was odczuwa trudną do zniesienia, miażdżącą siłę i to jest prawdopodobnie w porządku, ponieważ ona rzeczywiście miażdży wiele rzeczy, które nie są odpowiednie. Większości z was to nie zabije, bynajmniej. (śmiech) Powiedziałem, że to większości z was nie – nie! – zabije. Ale zawsze są jakieś wyjątki. 

Śmierć jest jedną z tych… trzeba, żebyście się śmiali ze śmierci, proszę, ponieważ jest to jedna z rzeczy, o których będziemy dziś mówić – śmierć, ciemność i cała reszta. Śmierć jest… kiedy Shaumbra umiera, a przydarzyło się to kilkorgu z was, przechodzi na tamtą stronę i pierwsza rzecz, jaką ma ochotę zrobić to trzepnąć mnie i powiedzieć: „Dlaczego mi nie powiedziałeś, że śmierć jest taka łatwa? Bałem się jej całe życie, a ona okazała się taka łatwa. Cóż za ulga.” – coś w rodzaju radosnego zdarzenia na swój dziwaczny, makabryczny sposób – „To było takie łatwe”. I rzeczywiście, to jest łatwe. Proszę, w ogóle się jej nie bójcie.

(cisza na sali)

Och, widzę, że sprawa została przyjęta dobrze! (Adamus chichocze) Ale póki co żyjemy. Żyjemy i cieszymy się. Jednakże czasami trudno jest żyć, kiedy odczuwa się taki strach przed śmiercią. 

A zatem wybór teraz to wchłaniać energię, wdychać ją. Ona jest tu dla was. Energia… (niektórzy z publiczności wygłupiają się) Im już więcej nie. (śmiech)

Zapamiętajcie zasadnicze cechy energii. Ona nie ma żadnego harmonogramu. Nie ma umysłu. Nie ma ukierunkowania. Jej nie zależy. To po prostu energia. Nie ma uczuć. Nie jest jak mały szczeniaczek, który ma uczucia i pragnienia. To po prostu energia i jest po to, by wam służyć. 

Wielu z was dotarło do takiego momentu, kiedy się poniekąd boicie energii, a ja wyjaśnię za chwilę skąd się bierze ten strach. To tylko energia i jest tu dla was. Dlatego, gdy czujecie tę potężną kulę energii, która przybywa teraz na planetę, weźcie głęboki oddech. Może ona dotknąć wielu ludzi w bardzo nieprzyjemny sposób, ale dla was to po prostu energia do zastosowania w życiu na sposób, jaki wybierzecie. 

OK, a teraz wykonajmy naprawdę głęboki wdech… wprowadzający energię do środka. Bez strachu. Pozwalając jej płynąć przez was. Pozwalając, by wam służyła. Pozwalając jej służyć wam w życiu, jak tylko zechcecie. Nie chowając się przed tą energią. 

I wydarza się zabawna rzecz. Kiedy ją w siebie wchłaniacie, kiedy ją w siebie zwyczajnie wprowadzacie bez żadnego kontrolowania czy ograniczeń, nagle ona nie dokucza. Nagle sobie uświadamiacie, że nie sprawia bólu. Nie czyni myśli bardziej skomplikowanymi. Nie rani ciała. 

Kiedy osłaniacie się od tych energii, które są teraz tutaj, unikając ich, wówczas to boli, ponieważ działa wasz system obronny. Powstrzymujecie je. Kontrolujecie. 

Kiedy zwyczajnie wprowadzacie je otwarcie, swobodnie, bez kontroli, wówczas one nie sprawiają bólu. Nie sprawiają bólu. 

Weźmy następny naprawdę głęboki oddech, śmiały, ekstremalny oddech. To powietrze. To energia. To także symbol tego, że się otwieracie, że przyzwalacie. Dobrze. 


Pytanie

A teraz będziemy zapisywać coś na tablicy, Linda podejdzie do was z mikrofonem, a Vili do tablicy. Dziękuję wam. 

Pytanie jest następujące… Linda będzie chodzić po sali z mikrofonem, a ja poproszę was o dwie rzeczy. Przede wszystkim, rozpoczynając nasz dzień, potraktujmy energię w bardzo prosty sposób. W bardzo prosty sposób. Nie ma potrzeby komplikowania jej. Przypomnijcie sobie, wracając do jednej z wcześniejszych lekcji, że to tylko umysł lubi złożoność, bo wtedy ma co robić. Lubi mieć zajęcie. Życie samo w sobie jest bardzo proste, także wy jako istoty obdarzone duszą, jesteście bardzo prości. Posiadający głębię, ale prości. Tak więc traktujmy energie dzisiaj w bardzo prosty sposób. 

Po drugie, proszę was, żebyście czuli się swobodnie, kiedy mówić będziecie do mikrofonu i byli szczerzy, otwarci. Inaczej mówiąc, zamierzam zadać istotne pytanie, a więc to nie jest pora na ssanie lizaków. 

LINDA: Hmm…

ADAMUS: Jest powód ku temu. (Adamus chichocze) 

Pytanie brzmi… Linda jest gotowa biegać z mikrofonem, a ja w trakcie tego biegania zadam pytanie, którego ona nawet nie zna…

LINDA: Biegnę już, biegnę… Biegnę już, biegnę. 

ADAMUS: Taak… biegnie, biegnie, biegnie…

LINDA: Trzymajcie wodę z dala ode mnie!

ADAMUS: Biegnie, biegnie, biegnie.

LINDA: Trzymajcie wodę z dala ode mnie. 

ADAMUS: Pytanie brzmi: jaki macie nastrój? Jaki macie nastrój? Jaki macie nastrój? 

Powiedzmy – gdybyście zapytali o jakie ramy czasowe chodzi – że w ciągu ostatnich kilku tygodni, no wiecie, nawet ostatnich kilku dni. W jakim jesteście nastroju teraz? 

SHAUMBRA 1 (mężczyzna): W tej chwili?

ADAMUS: Chodzi mi o ostatnie siedem do czternastu dni, ogólny wasz nastrój. 

SHAUMBRA 1: Przytłoczenia. 

ADAMUS: Przytłoczenia. Dobrze. Świetnie. Dobre do zapisania na tablicy, nastrój przytłoczenia. I jak to się przejawiało?

SHAUMBRA 1: Działo się wiele rzeczy. 

ADAMUS: Tak, tak. 

SHAUMBRA 1: Próbowałem się przeprowadzić. Próbowałem zmienić pracę. Tak więc po prostu…

ADAMUS: Eech… jest coś jeszcze, co próbujesz ukryć. 

SHAUMBRA 1: …wszystko. (chichocze)

ADAMUS: Co jeszcze? Jest coś jeszcze.

SHAUMBRA 1: Jest coś jeszcze?

ADAMUS: Taak… coś jeszcze się dzieje. Praca, przeprowadzka, co jeszcze? Co cię tak naprawdę gryzie? 

SHAUMBRA 1: Moje myśli? 

ADAMUS: O, to także! (chichocze)

SHAUMBRA 1: Że za dużo o tym myślę? (śmiech) Że niby myślę o wszystkim? (śmieją się obydwaj)

ADAMUS: Coś jeszcze, co cię dręczy, jakaś sprawa. 

SHAUMBRA 1: Hmmm… może sytuacja rodzinna. 

ADAMUS: Całkiem dobry domysł. (obydwaj chichoczą)

SHAUMBRA 1: No cóż, wiem, że jest częścią tego. 

ADAMUS: Jeden z każdych czterech problemów stanowi rodzina. (więcej chichotów) To stwierdzenie zgodne z prawdą. Stwierdzenie zgodne z prawdą. 

SHAUMBRA 1: (chichocze) Tak. 

ADAMUS: Dobrze. Dziękuję ci. Dziękuję. I dziękuję ci za niepowiedzenie: “Nie wiem”. Taak… Zbliżamy się do sedna. Tak. Za “nie wiem” trzeba będzie dzisiaj odsiedzieć w ubikacji przez pięć minut. 

OK, kto następny? Jaki jest wasz nastrój? Mam bardzo dobry powód, żeby o to pytać. Jaki macie nastrój? Proszę. 

KAREN: Właśnie ukończyłam książkę, nad którą pracowałam…

ADAMUS: Dobrze. Gratuluję. 

KAREN: …przez ostatni rok. To książka obrazkowa, jak moje rysunki. I ja…

ADAMUS: A czy ja jestem w tej książce?

KAREN: Tak.

ADAMUS: O! Widzicie? (Adamus chichocze)

KAREN: Tak. Karmazynowy Krąg także. 

ADAMUS: Dobrze. Dobrze. Od razu ostrzegam, albowiem w każdej książce, w której ja się znajdę albo Karmazynowy Krąg, w każdej książce, w której jestem, pojawia się ekstra energia. (publiczność woła: „Oooch!”) Dobrze. A więc jaki masz nastrój? 

KAREN: Cóż, czułam się świetnie, radośnie, świętując zakończenie książki, aż naraz coś innego się pojawiło tak, że…

ADAMUS: Czy zauważyłaś, a propos, zauważyłaś to „aż naraz”?

KAREN: Aż naraz.

ADAMUS: Tak, tak. Huuu! Fiuuu! Taak! Meteor! Wziuuuu! Wpada! Mów dalej. Aż naraz?

KAREN: Poczułam, jakbym nie mogła iść dalej na tym planie, ponieważ coś innego się pojawiło, co uznałam za pochodzące z wyższych planów. 

ADAMUS: Tak, tak. A przy okazji, tak tylko… to kwestia semantyczna, ale nie ma żadnych wyższych planów. 

KAREN: W porządku. 

ADAMUS: Chcę powiedzieć, że to jest wyższy plan, niestety. (kilka chichotów i Adamus chichocze)

Nie ma – a ja mam bzika na tym punkcie, ponieważ jako Mistrzowi zależy mi na mistrzostwie w posługiwaniu się słowem – nie ma wyższych planów, ale są plany wolności. OK. 

LINDA: Mmmm.

ADAMUS: Taak… Umieść to w swojej książce. 

LINDA: Mmmmm.

ADAMUS: Nie, naprawdę, podobnie jak nie ma wyższego ja czy wspaniałego anioła. Zabijmy wspaniałego anioła. (Linda gwałtownie łapie oddech) 

LINDA: Oooch! Nie dawajcie wody Lindzie! (śmiech) 

ADAMUS: Koncepcja wyższego ja – zniszczmy ją w tej chwili. Zabijmy. Nie, nie. Zabicie jest w porządku, ponieważ oznacza pozwolenie na to, żeby energia… Zaraz do ciebie wrócę (mówi do Karen), mam teraz dobry moment… to wyzwala energię ze stanu zawieszenia, co można porównać do wody w butelce… przepraszam, ale muszę dziś użyć wody. Podejdź tu na chwilę. (do Lindy, która w poprzednim miesiącu oblała go wodą; śmiech)

LINDA: ¡No es posible! 

ADAMUS: Och, Linda!

LINDA: ¡No es posible! (więcej chichotów)

ADAMUS: Jeśli popatrzeć na to w ten sposób, okaże się, że…

LINDA: Stupido! 

ADAMUS: …rzeczy są w stanie zawieszenia. Widzicie, jeśli to (butelka z wodą) byłoby, na przykład, waszymi emocjami albo waszymi problemami, albo waszym ciałem fizycznym, wszystko w pewien sposób uwięzione jest w pewnego rodzaju pułapce. I nie ma żadnej wyższej wody, ale jest wolna woda! (Adamus ściska butelkę, wychlustując z niej wodę; nieco śmiechu) Oto wolna woda. A została uwolniona ze struktury, w jakiej była zamknięta, czy będzie to wierzenie, czy biologia, czy ograniczenie. 

Tak więc, Karen, nie zbaczamy bynajmniej z tematu w naszej rozmowie, bo chodzi o całą tę koncepcję wyższego ja i wspaniałego anioła, i – ooch – całej tej reszty, po prostu skończmy z tym. Zostawmy to tutaj w Coal Creek Hall. Skoro mamy coś zmieniać, zmieńmy również tę koncepcję. 

Jest Wolna Jaźń, prawdziwa Jaźń. Zawsze tak było i jest teraz w waszym wnętrzu – wszędzie wokół was, Wolna Jaźń – ale jej wyrażenie się i świadomość jest obecnie, tak to ujmijmy, w stanie zawieszenia. Tak więc teraz całkiem zbiłem cię z pantałyku.