MATERIAŁY KARMAZYNOWEGO KRĘGU

Seria Odkryć

SHOUD 11: “Odkrycie 11” – prezentowany przez ADAMUSA za pośrednictwem Geoffreya Hoppe

5 lipca 2014 r.



WAŻNA UWAGA: Ta informacja nie jest przeznaczona dla tych, którzy nie biorą pełnej odpowiedzialności za swoje życie i za to, co tworzą.


* * *

Jestem Kim Jestem, pełen pasji Adamus Suwerenny. 

Witajcie. Witajcie, moi drodzy przyjaciele. Witajcie na Wyspie Shaumbry, gdzie możecie się odprężyć wchodząc w swoje oświecenie. 

Pewnego dnia zechcecie odbyć ze mną rozmowę. Zapytacie: „Adamus, dlaczego tak po prostu nie powiedziałeś mi wtedy, zaraz po tym, jak odszedł Tobiasz, dlaczego tak zwyczajnie nie powiedziałeś, że mogę się odprężyć i wejść w swoje oświecenie? Dlaczego pozwoliłeś mi przechodzić przez całe to piekło, przez całe to piekło?” A ja wtedy odpowiem: „Drogi przyjacielu, wciąż ci powtarzałem, żebyś się odprężył i wszedł w swoje oświecenie.” 

To jest naturalne. To tak właściwie… no cóż, „łatwe” to nie jest odpowiednie słowo. To jest naturalne. (Adamus chichocze) To się stanie. To się staje dokładnie w tej chwili, kiedy rozmawiamy. Odprężacie się i wchodzicie w swoje oświecenie.

Otóż dzisiaj zamierzam mówić o pewnych rzeczach, które mogą się wydawać sprzeczne ze sobą, ale tak nie jest. Wszystko do siebie przystaje. 

A więc weźcie głęboki oddech i po prostu odprężcie się wchodząc w swoje oświecenie. Ach. 


Przyzwolenie na ciało świetliste

W poprzednim miesiącu mówiliśmy o ciele świetlistym. To sprawa zasadnicza dla każdego Mistrza posiadać to ciało, żeby w nim doświadczyć tego, co nazywa się wcielonym mistrzostwem. Czy zauważyliście w tym minionym miesiącu, albo w ostatnich tygodniach, czy zauważyliście, że czujecie się jakby brudniejsi? Po prostu czujecie, że nawet kiedy zakładacie na siebie nowiutkie ubranie, wcale nie czujecie się czyści, hm? Taak. 

Próbujecie kupować nowe ubrania, jak to droga Linda robi przez cały czas i pogrążacie się w doświadczenie przebieralni. W pewien sposób ja jestem z wami. Nie podglądam, ale jestem. (śmiech) A wy zrzucacie ubranie, w którym przyszliście do sklepu i przymierzacie to nowe, ale nie czujecie się w nim dobrze. Wydaje się zbyt czyste, a wy z kolei nie czujecie się wystarczająco czyści. No cóż, to jest właśnie część integrowania ciała świetlistego, ponieważ wasze stare ciało fizyczne uwalnia w tej chwili ogromne ilości Starej Energii. Wychodzi ona wszystkimi porami, przez skórę, każdą częścią ciała. Być może zauważacie, że wasze włosy są jakby inne albo wasz wzrok się zmienia albo jeszcze co innego – to są takie punkty przejścia w ciało świetliste. 

Nic złego się z wami nie dzieje. Nic. Trwa po prostu uwalnianie całych wcieleń Starej Energii, którą jesteście gotowi uwolnić. Jesteście gotowi, żeby się jej pozbyć. 

A więc weźcie ten dodatkowy prysznic, jeśli chcecie, ale bardziej niż cokolwiek, weźcie głęboki oddech i dajcie przyzwolenie na wasze ciało świetliste. 

I, tak, będziemy rozmawiać… będziemy rozmawiać… Sandra? Czy ty usnęłaś? Zapomniałaś o Adamusie? Czy dostanę kawy? Ze śmietanką? (kilka chichotów) Wiem, że jesteś prawdziwie zafascynowana naszą dyskusją, ale…


Wspomnienia Mistrza

A zatem, moi drodzy przyjaciele, piszę obecnie kilka nowych książek, a ta, którą jestem szczególnie przejęty, ponieważ jest swobodną adaptacją waszych doświadczeń – moich doświadczeń z wami – nosi tytuł „Wspomnienia Mistrza”. Taak… interesujące. Taka przystępnie napisana, łatwa do czytania książka dla wielu ludzi. Nie będzie to jakaś szczególnie długa książka, ale znajdzie się w niej pełno interesujących i prawdziwie głębokich historii o naszych spotkaniach. 

Pozwólcie, że opowiem dzisiaj jedną z tych historii. Będę to robił od czasu do czasu na naszych Shoudach i na innych naszych spotkaniach. Gdybym mógł poprosić o przygaszenie świateł dla odpowiedniego nastroju. O tak! O wiele lepiej. 

A więc “Wspomnienia Mistrza”, historia o Mistrzu i uczniu. 

Otóż nowy uczeń, który przebywał w Szkole Nauk Tajemnych od kilku miesięcy, na koniec uzyskał możliwość stanięcia przed Mistrzem. Nowy uczeń, który słyszał całe opowieści o tym, co to znaczy stanąć przed Mistrzem, pełen był niepokoju, ale także podniecenia, wiedząc, że wyznaczenie takiego spotkania z Mistrzem oznacza, że student osiągnął już pewien poziom czy stopień oświecenia, można by powiedzieć, że osiągnął sukces. 

A zatem nowy uczeń o imieniu Henry – Henry Smith – miał swój dzień. Był to młody mężczyzna, bardzo oddany duchowości i oświeceniu, ale na swój sposób bardzo niewinny, bardzo naiwny. Tak więc nadszedł czas, by Henry udał się do Mistrza – Mistrza, oczywiście, siedzącego w swoim fotelu z kubkiem kawy. (śmiech, gdyż Adamus robi zawiedzioną minę, jako że nie podano mu jeszcze kawy) 

I tak Henry stanął przed Mistrzem, nieco, rzecz jasna, zdenerwowany, ale przede wszystkim podekscytowany, ponieważ, no cóż, było to jak moment otrzymywania świadectwa w szkole. Uzyskiwanie oceny, dokonanie podsumowania przez Mistrza. (Linda przynosi kawę, ale zatrzymuje się przed sceną)

Zbliż się. (Linda wnosi kawę i pochyla się do jego stóp; wiele śmiechu i braw, Adamus upija łyk kawy) Adekwatne. Adekwatne. 

Tak więc… (chichocze) Henry zbliżył się do Mistrza, który pił teraz kawę w swoim fotelu i zapytał: „Mistrzu, jak mi idzie? Minęło już kilka miesięcy, a ja bardzo ciężko pracowałem, byłem pilny i sumienny w wykonywaniu wszystkiego, czego wymagano ode mnie w tej Szkole Wiedzy Tajemnej. Mistrzu, jak mi idzie?” 

A Mistrz odchylił się do tyłu w swój mistrzowski sposób, przymknął oczy i powiedział: “Uczniu” – gdyż Mistrz nigdy nie zwraca się do ucznia jego prawdziwym imieniem – “Uczniu, nie moją rzeczą jest oceniać czy osądzać.” 

Oczywiście Henry był trochę rozczarowany, ponieważ naprawdę pragnął oceny ze strony Mistrza. Wziął więc głęboki oddech, zebrał się w sobie i pomyślał, jakby tu inaczej podejść do sprawy: „Mistrzu, Mistrzu, a może byś sprawdził u moich przewodników duchowych i zapytał ich, jak mi idzie.”

Mistrz wziął głęboki oddech, lekko zacisnął zęby i powiedział: „Uczniu, nie masz przewodników duchowych. (kilka chichotów) Miałeś przewodników duchowych, byli z tobą przez wiele, wiele, wiele wcieleń. Ale, uczniu, znudziło im się i odeszli.” …Myślałem, że to było zabawne. (śmiech) Moja książka może się nie okazać bestsellerem. (więcej chichotów) 

Teraz Henry zaczął odczuwać frustrację i rozczarowanie, ale był jednocześnie zdeterminowany, jak wszyscy studenci. Albowiem wszyscy studenci są bardzo zdeterminowani, ale czasami tak naiwni, tak nie pojmujący w czym rzecz. Tak więc Henry zebrał się w sobie jeszcze raz, wziął głęboki oddech i zapytał: „Mistrzu, a jakie jest odczucie archaniołów na temat tego, jak mi idzie?”

Mistrz siedział z zamkniętymi oczami przez dłuższy czas, leciutko, leciutko tylko kiwając głową, po czym wziął głęboki oddech i powiedział: “Uczniu, archaniołowie są zajęci, ponieważ teraz jest tak wielu ludzi, którzy czanelingują archaniołów. (śmiech) Oprócz Rafaela. Nie rozumiemy, dlaczego nikt nie chce czanelingować Rafaela.” 

LINDA: Ooou...

ADAMUS: „Od żadnego z archaniołów nie ma odzewu.”

Teraz już Henry był bardzo, ale to bardzo rozczarowany, był zniechęcony, zrozpaczony. Czuł, że toczy się jakaś gra, i że on jest uczestnikiem tej gry. Jednakże uczeń był tak mocno zdeterminowany, tak mocno na swój sposób uparty, że wziął bardzo głęboki oddech i powiedział do siebie: „To tylko gra, którą Mistrz ze mną prowadzi. Próbuje sprawdzić, jak dalece jestem zdeterminowany. Zrobię jeszcze jedno podejście:” I uczeń zapytał: “Mistrzu, a co czuje Bóg na temat tego, jak mi idzie? Czy mógłbyś to sprawdzić?”

Mistrz wziął głęboki oddech i powiedział: “Chwileczkę”, a następnie wszedł w stan przypominający trans. A po kilku minutach powrócił i zapytał: „Jak masz na imię?” (kilka chichotów) Na co uczeń odpowiedział: „Henry. Mam na imię Henry.” Mistrz na to: “Daj mi chwilę.”

Mistrz, oczywiście wszystko to odgrywając, poczekał moment, następnie gwałtownie powrócił, otworzył oczy i patrząc wprost na ucznia powiedział: “Bóg nie wie, że istniejesz.” (cisza na sali, Adamus miną pokazuje, że to miało być zabawne; kilka chichotów)

Uczeń wyszedł zniechęcony, sfrustrowany i zrozpaczony. Następnego ranka spakował swoje rzeczy i opuścił Szkołę Wiedzy Tajemnej. Teraz działa w aszramie, operującym na zasadzie łączenia się z Duchem i, oczywiście, słuchania jego głosu. (kilka chichotów)

Po spotkaniu z uczniem Mistrz udał się wieczorem do Klubu Wcielonych Mistrzów, gdzie któryś z Mistrzów zapytał go: „A więc jak tam poszło z uczniem Henrym?” A Mistrz odpowiedział: „Nie za dobrze, w każdym razie jak na tę chwilę. Całkiem kiepsko. Uczeń wciąż nie rozumie jednej z najbardziej podstawowych zasad oświecenia.”

Wtedy inny Mistrz zapytał: “A na czym ona polega? Co przez to rozumiesz?” A najmądrzejszy Mistrz senior odpowiedział: „Ponieważ jeśli ktoś nie zna siebie, Duch też go nie zna.” 

Jest to największy dar współczucia, jaki Duch może ofiarować. Hmmm. Hmmm. Hmmm.

Kiedy nie dostrzegacie własnego istnienia, kiedy zależy wam na ocenie innych, polegacie na opinii innych, żeby wiedzieć, czy robicie dobrze czy źle, kiedy nie widzicie siebie własnymi oczami i nie słyszycie własnymi uszami, Duch również was nie dostrzega. Duch nie wie, że istniejecie, dopóki wy sami nie wiecie, że istniejecie.

Oto jeden z rozdziałów “Wspomnień Mistrza” – do pewnego stopnia prawdziwych historii, czerpiących z doświadczeń z Shaumbrą. 

LINDA: Oooch! (kilka chichotów i brawa)

ADAMUS: To nie są historie w rodzaju tych, które koniecznie muszą sprawić, że ludzie słuchając ich będą wykrzykiwać radośnie i bić brawo. Powodem, dla którego książka ta powstała, jest wywołanie reakcji: „Hmmm. Hmmm. Teraz rozumiem.”

OK, nie wiemy, kiedy książka się ukaże, ale jestem pewien, że będzie ona, hmm, interesująca. 


Sprawdzian

Czas na sprawdzian. Jest to coś, co robimy bez wcześniejszego planowania, pod wpływem chwili, kiedy to Linda biega z mikrofonem. Chodzi o sprawdzenie, ocenę, zobaczenie na jakim etapie jesteście, o to, żeby posłuchać, jakiego rodzaju odpowiedzi dajecie. 

Tak więc temat dzisiejszego sprawdzianu, naszego dyktowanego potrzebą chwili sprawdzianu, dotyczy relacji: rzeczywistość a postrzeganie. 

LINDA: Oooch!


~1. Pytanie: rzeczywistość a postrzeganie

ADAMUS: Ooch, och. Bardzo ciekawe – rzeczywistość a postrzeganie. 

A więc Linda, bądź gotowa z mikrofonem. Możesz chodzić po sali, kiedy ja będę zadawał pytanie. (kilka chichotów)

Czy to rzeczywistość czy postrzeganie, że mniej niż pięć procent ludzi na planecie kontroluje 95 procent całości zasobów? Czy to rzeczywistość czy postrzeganie? Pięć procent kontroluje większość, ogromną większość zasobów na planecie, tak czy nie, rzeczywistość czy postrzeganie? 

KAREN (kobieta): Rzeczywistość.

ADAMUS: Czy zechciałabyś wstać? Tak.

KAREN: Rzeczywistość.

ADAMUS: Rzeczywistość. Dlaczego tak uważasz? W oparciu o…

KAREN: …moje własne doświadczenie.

ADAMUS: Twoje własne doświadczenie. OK. Dobrze. Dobra odpowiedź. Linda podpowiada - to dotyczy wszystkich - żebyście trzymali mikrofon blisko twarzy. Taak…

KAREN: OK.

ADAMUS: Dobrze. OK. Nie ma tu kwestii słuszności czy niesłuszności. Temat to rzeczywistość a postrzeganie. 

Tak naprawdę to jest postrzeganie. Postrzeganie. Faktycznie jest bardzo mała liczba ludzi czy rodzin czy też rządów – albo raczej biznesów – które kontrolują większość finansów na planecie. Jednakże, jednakże to jest postrzeganie. Jest to postrzeganie również dlatego, iż uznaje się, że ponieważ ona (wskazuje kogoś), tak dla przykładu, może mieć dużo pieniędzy – powiedzmy, że ma 20 procent wszystkich bogactw świata – to ty nie możesz mieć bogactwa, albo ty nie możesz mieć bogactwa, albo ty. Nie ma ograniczenia czy górnej granicy ilości bogactwa, jakie ta planeta może posiadać, czy spojrzymy na to w kategoriach waszych instrumentów finansowych, czy zasobów naturalnych czy też czystej energii. Nie ma górnej granicy dla tego wszystkiego. 

Powszechny jest punkt widzenia, że pewni ludzie kontrolują te bogactwa, a inni nie mają do nich dostępu. Istnieje taki sposób postrzegania, że mamy do czynienia z ograniczonymi zasobami finansowymi na tej planecie oraz sposób postrzegania, w którym ludzie utknęli – ostrożnie stosuję tu słowo „kontrola” – że te pięć procent czy mniej sprawuje kontrolę. 

Oni w ogóle nie kontrolują. Oni mają. Oni mają. Oni to mają; inni nie mają. Nie da się powiedzieć, że ty nie mógłbyś mieć, że ty nie mógłbyś mieć czy ty nie mógłbyś mieć. Absolutnie się nie da i nie ma znaczenia, jak bardzo oni chcieliby kontrolować liczbę swoich punktów procentowych, ich liczbę dolarów czy euro w banku, nie mogą tego zrobić. Nie mogą. 

A więc, moi drodzy przyjaciele, rzeczywistość jest, taak… tak to funkcjonuje obecnie - jest kilku, którzy mają więcej od innych. Ale nie da się powiedzieć, że nikt z was nie mógłby mieć dokładnie tego, co sobie wybierzecie, a jeszcze bardziej tego, na co dacie przyzwolenie. 

A zatem rzeczywistość a postrzeganie. Dobrze. 

Dalej. Następne pytanie. W Ameryce Północnej i w Europie występuje większe zanieczyszczenie środowiska, aniżeli 15 lat temu – czy to rzeczywistość czy postrzeganie? 

DAVE (Crash): Rzeczywistość.

ADAMUS: Tak. W oparciu o co?

DAVE: W oparciu o dane naukowe. 

ADAMUS: Dobrze. Otóż jest to oparte na postrzeganiu. Absolutnie, albowiem teraz zanieczyszczenie środowiska jest mniejsze niż kiedykolwiek wcześniej w przeciągu ostatnich 15 lat w – jak powiedziałem - Ameryce Północnej oraz w Europie. Jest teraz wiele nowych technologii, które zmniejszają ilość emisji. O wiele bardziej dba się o środowisko tak z punktu widzenia czystości wody, jak i powietrza. I chociaż jest teraz więcej ludzi, więcej pojazdów, więcej różnych maszyn niż kiedykolwiek wcześniej, poziom zanieczyszczeń spada. 

Rzecz jasna, niekoniecznie globalnie, gdyż są takie…

DAVE: Jak Chiny czy Indie. 

ADAMUS: …kraje, które wiele tych zanieczyszczeń dostarczają. Ale ja skupiłem się na Północnej Ameryce i Europie. 

A więc nie jest to rzeczywistość, a raczej postrzeganie, gdyż kiedy zadaję to pytanie, ludzie odpowiadają: “O tak, jest coraz gorzej.” 

Zwracam na to uwagę, gdyż kwestia postrzegania polega na stwierdzaniu czegoś bez znajomości faktów, przepraszam, że to mówię, jak również na przekonaniu, że dokonuje się wszystkich tych rzeczy, całego tego zła, bez przyjrzenia się, co tak naprawdę jest dokonywane. 

Jednocześnie ogromnie dużo uwagi poświęca się środowisku, gdyż wszyscy zdajecie sobie sprawę z tego, że ta planeta ze swoimi sześcioma miliardami ludzi może ich pomieścić około dziesięciu miliardów, a wy szybko osiągacie tę liczbę. Stąd też należy więcej troski okazać glebie, powietrzu, wodzie, królestwu zwierząt. Jednakże ten temat stwarza również podatny grunt dla ogromnej kontroli i manipulacji. 

To żyzny grunt dla tych, którzy są zainteresowani kontrolowaniem, często tak naprawdę nie wiedząc nic na dany temat – nie odnoszę się do ciebie, Dave, ale do innych, tych, którzy są fanatykami ochrony środowiska – podając liczby, podając informacje, które w rzeczywistości są nieprawdziwe. To rodzaj kontroli. To po prostu jeszcze jedna rzecz, którą dodaję do mojej listy skutków działania hipnozy i masowej kontroli. 

Prawdę mówiąc, w wielu miejscach się poprawia, podczas gdy inne mają jeszcze długą drogę przed sobą. Szkodzą sobie, swoim ludziom, i nie ma tam świadomości. Jednakże szczególnie w Europie i w Północnej Ameryce istnieje świadomość i ten fakt zmienia stan rzeczy. Być może nie tak szybko, jak byście sobie tego życzyli. Być może wciąż są tacy, którzy nie mają świadomości tej planety, tego ciała, na którym żyją, ale to nadchodzi. Bądźcie jednak równocześnie świadomi waszego sposobu postrzegania spraw – co jest rzeczywiste, a co nie, co jest kontrolą, a co nie, co jest hipnozą, a co nie. Dobrze. 

Następne pytanie wiążące się z poprzednim: czy jest więcej czy mniej przestępstw obecnie, aniżeli 15 lat temu – ciężkich przestępstw – więcej czy mniej? 

DAVID McMaster: (waha się przez chwilę) Cóż, nie mam ochoty odbyć podróży do łazienki. (śmiech)

ADAMUS: Nie krępuj się. (Adamus chichocze)

DAVID: Na moje odczucie jest ich mniej.

ADAMUS: Mniej. Czy masz jakiś konkretny powód, żeby tak mówić?

DAVID: Tak. Wzrastający poziom świadomości w świecie, który nastąpił, zwłaszcza odkąd Shaumbra pojawiła się na scenie w ciągu ostatnich 15 lat. 

ADAMUS: Otóż to! Otóż to! Taak! Dziękuję ci. (brawa publiczności) 

Czasami ma się odczucie, że przestępstw jest więcej, bo pojawiły się takie źródła informacji, jak Internet, newsy, blogi i w ogóle bardzo szybka komunikacja, ale w tak zwanych krajach bardziej rozwiniętych jest właściwie mniej przestępstw. Masz rację. 

Z kolei w innych miejscach przestępczość wciąż się szerzy, jednakże to świadomość będzie tym, co wniesie więcej równowagi. 

Kiedy już o tym mowa, to w większości tych miejsc statystycznie odnotowuje się mniej przestępstw, niż miało to miejsce 15 lat temu. Jednakże równocześnie wzrasta potencjalne zagrożenie tym, co nazywacie przestępczością ekstremalną w rodzaju ataków terrorystycznych. A wraz z coraz bardziej wymyślnymi metodami działania tych, których nazywacie terrorystami, tych, którzy nie szanują życia innych, tych, którzy gotowi są zabić ogromną liczbę ludzi z osobistych powodów, wzrasta potencjalne zagrożenie z ich strony bardziej niż kiedykolwiek z powodu zaawansowanej technologii oraz ich determinacji. 

Dlatego też zdaje się, jakby nad ludźmi nieustannie wisiała chmura strachu, wyczuwalna zwłaszcza przez was, także przez was słuchających online. Wy ją wyczuwacie. To takie nieustanne pytanie: „Co znowu się wydarzy? Kiedy osiągnięte zostanie dno?” Odczuwacie to jako ściskanie w żołądku albo czasami w sercu, czy w obszarze gardła: „Co się jeszcze wydarzy?”

Trudno jest tak żyć, nieustannie martwiąc się tym, co może nastąpić, w związku z czym proszę was, żebyście wzięli głęboki oddech i żyli swoim życiem na tyle dobrze, na ile zdołacie, na tyle świadomie, na ile was stać. Nawet nie próbując powstrzymywać tych, którzy mają swoje polityczne, religijne czy finansowe plany, ale żyjąc swoim własnym życiem w najwyższej jego formie - wcielonego mistrzostwa. Oto co wywoła największą zmianę na tej planecie. To właśnie uzupełni świadomość o ten element, którego brakuje w tak wielu miejscach. 

Jak już wielokrotnie powtarzałem, najwspanialszą rzeczą, jaką możecie zrobić dla tej planety, a właściwie dla tego wszechświata, a wręcz dla całego stworzenia, jest bycie Mistrzem, którym naprawdę, naprawdę jesteście.

A więc weźmy z tym głęboki oddech.

Moglibyśmy tak mówić długo, ale moim tematem jest rzeczywistość i postrzeganie. Jest tyle rodzajów postrzegania. Kiedy zaczniecie naprawdę w to wnikać, przekonacie się, że postrzeganie niekoniecznie odpowiada rzeczywistości. Jednakże sądzę, iż można powiedzieć, że wszystko, cokolwiek byśmy wzięli pod uwagę, jest postrzeganiem. 

Tak więc proszę was, żebyście przyjrzeli się swojemu własnemu postrzeganiu – waszemu postrzeganiu świata, postrzeganiu waszego miejsca w świecie, waszemu postrzeganiu oświecenia, waszemu postrzeganiu tego, czego wymaga przyzwolenie na oświecenie, wcielone oświecenie. Wciąż jest wiele przekonania o tym, że musicie ciężko pracować czy cierpieć, co jest głęboko wciśnięte w to maleńkie pomieszczenie, przypominające ciasną małą komórkę w domu ludzkiej świadomości. Mały, ciasny pokoik, który tkwi gdzieś z boku, z ledwie czytelnym słowem „oświecenie” na drzwiach. A właśnie w tej małej, ciasnej komórce, mieści się fundament oświecenia czy świadomości. Znajduje się ona bardzo blisko pomieszczenia o wiele większego, zwanego religią i innego większego pomieszczenia, zwanego filozofią. Ale w tej ciasnej, ciasnej komórce tkwiącej gdzieś na uboczu, mieści się świadomość oświecenia, tego czym ono jest. 

Wcześniej na naszych spotkaniach i warsztatach graliśmy w pewną grę, kiedy to pytałem was: “Co to jest oświecenie?” Po kilku latach prowadzenia tej gry przestałem zadawać to pytanie, ponieważ nie było tak naprawdę dobrych odpowiedzi. Nie… no cóż, były jakieś złe odpowiedzi i nieliczne dobre. Ostatecznie prawdziwa odpowiedź to taka, że jest to odczucie. Oświecenia nie da się zdefiniować. Sądzę, że dałoby się zdefiniować wynik netto jaki daje oświecenie, czyli efekty, jakie otrzymujecie po ludzkiej stronie – lepsze życie, zdrowsze ciało, więcej szczęścia, chociaż szczęście to naprawdę kiepski rodzaj postrzegania. Mógłbym powiedzieć kilka zabawnych rzeczy na temat szczęścia. 

Jednakże cały ten temat oświecenia jest również o postrzeganiu, o poglądach na to, co musicie robić. W tym małym, głęboko ukrytym pomieszczeniu jest zaledwie kilku spośród znanych Mistrzów, którzy osiągnęli oświecenie, ale ich historie, jak już mówiliśmy, nie są zbyt dobre. Wypełnione są cierpieniem. Wypełnione są trudnościami, ogromem samotności, wielkim niepokojem, zakończone, można to tak nazwać, całkowitym załamaniem lub śmiercią. Niezbyt zachęcający przykład do naśladowania, jeśli idzie o postrzeganie. 

Proszę was, żebyście przyjrzeli się temu, jak się ma rzeczywistość i postrzeganie w odniesieniu do oświecenia. Proszę was, żebyście zwrócili uwagę na odczucie, jakie macie w związku z oświeceniem. To jest to coś, co stawiane było ponad wszystkie inne sprawy w większości waszych wcieleń. Sprawa najważniejsza, powód, dla którego przyszliście na tę planetę. A mimo to wciąż ma miejsce to dziwne postrzeganie oświecenia – przekonanie, jak to ciężko musicie pracować oraz że musicie odbywać wszelkie te filozoficzne, religijne i duchowe studia, ażeby je osiągnąć, a do tego jakże często macie owo odczucie, że jesteście niekompletni, niepełni, nieusatysfakcjonowani czy też po prostu nie znający odpowiedzi; przekonanie, że wciąż coś jest nie tak, że wciąż coś musicie zrozumieć. 

Wielu z was idzie wieczorem spać mówiąc: “Ciągle jest coś, czego nie rozumiem”, jakby to był test czy jakiś rodzaj labiryntu, przez który musicie się przedrzeć. Wciąż siebie pytacie: „Co to takiego? Co to takiego? Ciągle tego nie chwytam.” Są dni, kiedy macie wrażenie, że robicie jakiś postęp, można by powiedzieć, jednak często znów pytacie: “Co robię nie tak?”

Tym, co robicie nie tak, jest myślenie o oświeceniu – wasze postrzeganie oświecenia, wasze przekonanie o tym, co trzeba zrobić i jacy to będziecie po osiągnięciu oświecenia. 

Moi drodzy przyjaciele, naprawdę nie ma niczego, co musi być zrobione, poza przyzwoleniem. Jednak to jest prawdopodobnie najtrudniejsza rzecz do wykonania dla człowieka, ponieważ ma on skłonność do myślenia: „Coś potrzebuję robić. Muszę coś robić, jak choćby medytować czy śpiewać, czy też oblewać się olejkami”, albo wszystko to razem, jedno po drugim. Jest taka cząstka ludzkiej świadomości, która po prostu nie potrafi zaakceptować faktu, że można zwyczajnie przyzwolić na oświecenie. Nie musicie go wymuszać. Nie musicie nad nim pracować. Nie jest to gra o władzę, czy coś w tym rodzaju.

Nie musicie tego przyśpieszać. Nie musicie się z tym mocować. Nie jest to coś, do czego jakiś demon czy ciemność, albo nawet Szatan was nie dopuszcza. Ciemność, wasza ciemność prawdę mówiąc ma nadzieję, że dacie wreszcie to przyzwolenie, ponieważ ono wyzwoli tę ciemność. Uwolni to cierpienie i uzdrowi tę głęboką wewnętrzną ranę. 

Tak więc postrzeganie, rzeczywistość, postrzeganie i rzeczywistość oświecenia. Jakby powiedzieli Wzniesieni Mistrzowie, postrzeganie oświecenia jest bardzo odległe od tego, czym ono naprawdę jest; rzeczywistość oświecenia, tak bardzo bliska, jest dokładnie tutaj, dokładnie teraz. 

OK, weźmy głęboki oddech. Idźmy dalej. 


~2. Pytanie: co odkryliście?

To jest nasz ostatni przekaz, ostatnie spotkanie w Serii Odkryć. A więc pytanie na dziś, a Linda znów będzie podchodzić do was z mikrofonem, pytanie dotyczące tej serii, tych minionych jedenastu spotkań, brzmi: co odkryliście? Będę potrzebował tablicy do zapisywania, gdyby można prosić. Co odkryliście? Linda, wybierz kogoś.

Mieliśmy tę Serię Odkryć. W pewnym sensie to wy wybraliście ten tytuł, nie ja. Co odkryliście? A może to być coś, co można by nazwać radosnym lub smutnym, dobrym lub złym, to nie ma znaczenia. Co odkryliście o sobie? Dziękuję wam, panowie (do Larry’ego i Sarta, którzy wnieśli tablicę) Carol Merill (gospodarz gry telewizyjnej) i jego asystent. Dobrze. Tak. 

Co odkryłaś, Edith?

EDITH: Miałam wiele pięknych odkryć, które mi przypominały, że Jestem Kim Jestem, i że istnieję, i że jestem twórczym, wspaniałym Mistrzem. 

ADAMUS: Brzmi dobrze. Ale co to znaczy? (kilka chichotów) Wlejmy to do lejka. Przedestylujmy to i pozostawmy nie więcej niż dziesięć słów. Co odkryłaś? 

EDITH: Jestem Kim Jestem. 

ADAMUS: Dobrze. I to właśnie odkryłaś. 

EDITH: Cóż, to było przypominanie sobie. Pracowałam nad tym bez przerwy. 

ADAMUS: Tak. Pracowaliśmy! (śmiech) O tak! Skąd to przypomnienie pochodziło?

EDITH: Od ciebie. (więcej chichotów)

ADAMUS: A może pochodziło od ciebie?

EDITH: Tak.

ADAMUS: Czy obudziłaś się kiedyś w środku nocy i zakrzyknęłaś: “Taak! Nareszcie pojęłam!”

EDITH: Nie, bardzo dobrze śpię w nocy.

ADAMUS: OK. (kilka chichotów) Spróbujmy z innej mańki. Czy zdarzyło ci się prowadzić samochód w środku dnia i nagle wykrzyknąć: „Załapałam! Jestem Kim Jestem!” 

EDITH: No cóż, już to wiedziałam. 

ADAMUS: Och. OK. Dobrze. A co odkryłaś o życiu w całym tym roku?

EDITH: (wzdycha) Zbyt dużo by mówić. 

ADAMUS: OK. (Adamus chichocze) Jakaś jedna rzecz?

EDITH: Cóż, ech… (zatrzymuje się)

ADAMUS: Uważaj. Będziesz w mojej książce “Wspomnienia Mistrza”. (Adamus chichocze) Edith, jesteś ikoną. 

EDITH: Podobnie jak David nie chcę powędrować do toalety. 

ADAMUS: Tak. Możemy iść razem, jeśli chcesz. (Adamus chichocze, a publiczność się śmieje) Edith, jesteś ikoną. Tak. 

EDITH: Przypominam sobie po prostu dobre rzeczy. Ja… emm… ponieważ nie wiem, co powiedzieć… to znaczy, nie mogę powiedzieć, że nie wiem. zobaczmy, emm… Ja po prostu…

ADAMUS: Zręcznie balansujemy na krawędzi. (śmiech)

EDITH: To wnosi…

ADAMUS: Balansujemy. 

EDITH: Radość. 

ADAMUS: Radość. Dziękuję. Miałem ci właśnie poradzić: “Powiedz cokolwiek!” (więcej chichotów) To jest bardzo, bardzo dobra rada. Mistrz… kiedy Mistrza nachodzi wątpliwość, kiedy Mistrz nie może już niczego wymyślić, wtedy zmyśla. Kombinuje cokolwiek. Mówi cokolwiek. Radość. Podoba mi się. Dziękuję. 

A teraz powiedz, czy dobrze się czujesz, kiedy mówisz “radość”?

EDITH: Tak. Tak!

ADAMUS: A odkryłaś jakąś radość w tym roku?

EDITH: Wiele radości. 

ADAMUS: Dziękuję ci! Widzisz, jakie to łatwe? Dwa słowa. Wiele radości. OK. (wzdycha i pisze na tablicy) “Wiele radości (wiele gadania)” OK. (jeszcze więcej chichotów) Dobrze. Jesteś w mojej książce. Oczywiście zmieniam imiona, tak. Taaak, ale nie twoje. (Adamus chichocze)

Dobrze. Kto następny. Co odkryłaś w tym roku?

SHAUMBRA 1 (kobieta): Witaj. Odkryłam moją duszę. 

ADAMUS: Ooo! A gdzie ona była? 

SHAUMBRA 1: Acha! Zaczęłam od szukania z nią połączenia i nagle któregoś dnia poczułam, jakbym spała przez całe swoje życie…

ADAMUS: A tak, tak. 

SHAUMBRA 1: …i miałam wrażenie, jakbym się budziła. 

ADAMUS: Taak… Obie te rzeczy są prawdziwe. Tak. Tak.

SHAUMBRA 1: I wiesz, zaczęłam czuć życie.

ADAMUS: W jakim języku twoja dusza mówi do ciebie? Po hiszpańsku, po francusku? (kobieta chichocze)

SHAUMBRA 1: Nie.

ADAMUS: Większość dusz mówi po francusku, rozumiesz. Ja, no wiesz, jestem troszkę stronniczy. 

SHAUMBRA 1: To bardziej odczucie. 

ADAMUS: Odczucie.

SHAUMBRA 1: To bardziej wyczuwanie. 

ADAMUS: OK. Tak.

SHAUMBRA 1: Raczej jak wewnętrzna wiedza, rozumiesz. 

ADAMUS: Tak. Tak. 

SHAUMBRA 1: To coś jakbym wdychała moją duszę w swoje ciało coraz bardziej i bardziej, jakbym zaczynała się integrować i to jest naprawdę, naprawdę bardzo ekscytujące. Nagle mam wrażenie, że widzę światło na końcu tunelu, i że jest możliwe, że stanę się oświecona w tym życiu. 

ADAMUS: Taak…

SHAUMBRA 1: I wiesz, ja…

ADAMUS: Co cię przed tym powstrzymuje? Widzisz światło na końcu tunelu, ale wiesz co? 

HAUMBRA 1: Co?

ADAMUS: To jest – cóż, może nie pociąg, ale… może kolejny tunel i kolejne światło za nim. Może to światło jest, no wiesz, takim rodzajem ulicznego światła…

SHAUMBRA 1: Nie sądzę. 

ADAMUS: Jesteś pewna?

SHAUMBRA 1: O, jestem pewna. (chichocze)

ADAMUS: Ponieważ… czyż nie przechodziliśmy już przez to… my. Czy ty już przez to nie przechodziłaś wcześniej? Wiele świateł na końcu tunelu, tak często bycie blisko, ale…

SHAUMBRA 1: Nigdy wcześniej przez to nie przechodziłam.